• Wpisów:55
  • Średnio co: 58 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 23:22
  • Licznik odwiedzin:19 246 / 3260 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
zjebał mi się komputer...

nie mam jak być na blogu //
 

 

wiemy jakie mamy teraz czasy, jest pełno idiotów, gwałcicieli, porywaczy!

5 dni bez kontaktu to za dużo!

ta dziewczyna może już nie żyć, albo mogła zostać wywieziona gdzieś za granicę jako prostytutka!

im szybciej będzie coś wiadomo na jej temat tym większe szanse, że się odnajdzie i to odnajdzie się żywa!

ja jej nie znam. ale to nie ważne. *ważne, że każdej z nas może się to przytrafić, więc nie udawajmy, że nic się nie dzieje, ale działajmy,* chociażby wklejając taki filmik, czy ogłoszenie o jej zaginięciu na swoje blogi!

*być może ktoś, kto odwiedza waszego bloga wie co mogło stać się z tą dziewczyną!*

inne informacje nt zaginionej "Katarzyna Kobiela" znajdziecie wpisując jej imię i nazwisko w internecie oraz na facebooku
 

 
w sumie nie wiem co myśleć...
smsy typu "gdybym mógł cofnąć czas byłabyś moja" trochę... mnie dobijają...

ale teraz do jutra nie mam z nim kontaktu. siedzę sobie w domu... od dawna nie miałam dnia tylko dla siebie... tak dawna, że nie wiem za co się złapać, czy zacząć się uczyć na wtorek na poprawkę, czy może rysować coś, czy słuchać muzyki, uszyć sobie coś... mam tak wiele rzeczy do zrobienia i chęci... a nie chwila... wylegiwanie się w łóżku o tej porze to coś wspaniałego...

nikt dziś do mnie nie pisze, nie dzwoni, nie chce się spotkać... wszyscy są zajęci... ah... coś wspaniałego... dzień samotności xD
siedząc dziś w nocy narysowałam dwa obrazki, to jeden z nich. drugi jeszcze nie skończony. wszystko w muzyce trochę przygnębiającej, ale pięknej...

choć koleżanka (M.) powiedziała mi "Mari nie myśl, a jeśli już musisz, to mi o tym nie mów"... tak sobie myślę... że mogłabym się przespać z moim kolegą... ale z drugiej strony tak długo byliśmy dla siebie tylko kolegami, czy tam "przyjaciółmi", że chyba wstyd by mnie pożarł przed/w trakcie tego stosunku...
poza tym on powiedział, że jest strasznym moralistą, no i nie wie co by zrobił po tym stosunku... bla bla bla. powiedziałam mu, że pewnie by powiedział swojej dziewczynie (dokładniej *narzeczonej*) o tym, a on że nie, że niby by tego nie zrobił... bla bla...

teraz trochę już go zrażam do siebie... boję się zrobić jakiś... krok w przód...?

ja mam chłopaka, on ma narzeczoną. nie ma o czym mówić... prawie...

może jutro z nim się spotkam...
*trzeba coś porobić, nie można ciągle odpoczywać od życia*

nikt nie przejdzie go za nas...
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
dobrze całuje...
tyle mogę powiedzieć...
tyle...

nie znoszę rozterek...

czuję się tak, jakbym coś miała
i nagle mi to odebrano...

czuję się z tym źle...
 

 
hej. wiem. dawno mnie nie było.
i nie nie rysowałam nic.

musiałam na troszkę szpital odwiedzić...
wiecie, odwodnienie itd...
masakra...

niedawno wróciłam do domu. mam tyły w nauce trochę...
tak trochę, że jedno kolokwium muszę nadrobić, innego już na bank nie zdałam, ale do niego podeszłam (licząc że strzelanie coś da...)

do tego jak zwykle komplikacje uczuciowe.
ktoś może kiedyś przeczytał tu, że mam chłopaka i że go nie kocham, choćbym chciała...
chłopaka mam nadal...

ale mam kolegę (jeśli można to tak nazwać)
z którym znam się 4 lata...
i tak znowu (ZNOWU) ze sobą sms-ujemy...
jak co roku...

poznaliśmy się, jak byłam z moim byłym, on był wolny. do dziś mam za złe K że mnie wtedy nie próbował odbić... bo bym dała się odbić... z moim byłym było jak było, no i wiadomo...
ale poddał się, stwierdził, że nie chce tego robić, że nie chce mi komplikować itd. (z rozmowy późniejszej)

jak rozstałam się z byłym, on już był z kimś od kilku miesięcy...
no i pisaliśmy dalej i dalej, o bzdurach, o snach, koszmarach, szkole, pracy... o wszystkim...

później ja poznałam mojego obecnego chłopaka, i on i ja mamy kogoś i co? i piszemy dalej,
spotkaliśmy się kilka razy, spacerek, piwo i tyle...


znaczy nie tylko tyle! było kilka niedwuznacznych sytuacji. do niczego nie doszło, nie... ale...
eh... już była taka chęć, taka chęć by zrobić krok więcej, ten krok, ten pocałunek, coś więcej...
ale nie. nic się nie stało... cofnęłam się. nie lubię facetów, którzy nie wiedzą czego chcą, a on nie zatrzymał mnie, nie mógł powiedzieć "zostań" nie mógł zabrać mi tego kroku w tył i pocałować...

po ostatnim razie jak tak "nic" się nie stało, przez jakiś krótki czas nie gadaliśmy. on się wyprowadził, daleko.
i znowu piszemy... znowu. o różnych rzeczach...
ja to ja. lubię podpuszczać, nawet w sms-ach. lubię. ale... tak od dłuższego czasu pisaliśmy, a mój pobyt w szpitalu i smsy, co mogłam robić siedząc w szpitalu?

i tak ciągle piszemy, i on mi pisze jak żałuje, że wtedy dał mi odejść. ten raz, ten drugi raz, ten trzeci raz...

czuję się przybita, nie wiem co mam mu odpisać,
gdy on po raz któryś mi to pisze, że żałuje, albo że żałuje, że jestem jego spełnieniem, że nie wiedział, że takie kobiety jak ja istnieją, że chodzą po tym świecie... że są w zasięgu ręki... że popełnił błąd, jaki był głupi, jakiego ma przez to doła...

nie wiem. co mam odpisać. nie wiem. nie wiem co mam zrobić nic.
bo on nigdy nie był mi obojętny...

ma przyjechać... znowu...

na koniec, bo co mam pisać więcej. mam mętlik w głowie... jeden z utworów, które chciał żebym odsłuchała...
 

 
gdy człowiek chory i jeść nic nie może
siły stać nie ma itd.
to mu odbija.
w łóżku nuda.
ciągle temperatura mnie goni... -_-

takie artystyczne "jedzenie" z poranka dzisiejszego !P
*(to chleb)*
znaczy jajko na jakiejś podstawku !P
 

 
wiem, wiem, że ostatnio cienko przędę bloga...

ale ostatnio sama cienko przędę...

ledwo żyję...

zatrułam się czymś i w chwili obecnej staram się nie zwrócić śniadania
i tak od kilku dni. nawet na zajęcia nie chodzę, bo nie daję rady jak weźmie mnie na wymioty, to jestem wstanie przejść 5-10 metrów... i zrzygać się na chodniku!! MARZENIE -_-

zakładam, że to te gołąbki... blah!
nigdy więcej nie tknę...

to jest już szczyt. siedzę w domu i nic nie robię
nawet rysować nie mogę. brzuch wciąż mnie boli i w głowie mi się kręci tak, że nie mogę się nawet nachylić, bo zaraz czuję, że znowu puszczę pawia...

kurde...
kurde...?
kurwa mać!
jak można tak żyć? wymiotować raz na pół, raz na godzinę nic nie jedząc?

co prawda żartowałam do chłopaka, że jestem gruba ; p i chciałam sobie zrobić taką jednodniową dietę oczyszczającą
ale to przekracza wszelkie granice -_-

jak uda mi się dziś przeżyć bez żadnych "zwrotów"
to może w końcu odłożę aviomarin, może w końcu nie będę od niego spać (bo jak śpię to nie wymiotuję) i może w końcu zrobię COKOLWIEK -_-

a tak nie. tylko zielona herbatka i kilka suchych kromek chleba...

coś strasznego. ja urodzony mięsożerca na suchym chlebie...
...

wyjść z psem.
ogarnąć siebie.
ogarnąć bloga i całą resztę mojego rozjechanego walcem życia...

takie plany. wybitne.
 

 
brakuje mi pomysłów na tytuły, a tradycyjnie je lubię, więc nie dziwcie się jak jakieś bzdury będą ; )

nie dostałam mazaków z Warszawy. niestety za granicą (Anglia) przestali je produkować ;/
ale na szczęście pan z artystycznego zlitował się nade mną i sprowadził mazaki

mam czarny i czerwony. jestem ciekawa czy faktycznie są takie wspaniałe jak mi je promowano ; p
w każdym razie chyba się wszyscy tego dowiemy niebawem, bo zaczęłam rysować - Bobiego 2
mam już trochę narysowane, ale na prawdę nie chce mi się wstawać po aparat, bo zesztywniały mi nogi...
mam pod ręką telefon. jakość słaba, ale to tylko górna część koszulki. mam więcej, na dolnej części która jest gdzieś tam zawinięta pod zeszytem (taa... koloruję włosy na kolanach, na zeszycie)
nie ma to jak studia
człowiek jest zmęczony
wszystko go boli
i nic się nie chce...
a i wcale nie chodzę na imprezy, bo... nie mam czasu ani chęci.
po prostu nie czuję potrzeby integrowania się z pewną częścią społeczności studenckiej, z którą przyszło mi obcować...
nie nie czuję się lepsza od nich. czuję że każda część mojego ciała krzyczy "kurwa, skąd takie rozpieszczone gówniarstwo się bierze!?!?!?" (ps. patrz niżej)

w każdym razie wrzucę zdjęcia:
koszulki brata (One Piece - Luffy)
koszulki - mała kopia (One Piece - Luffy)
koszulki - Bobi 1 (którego już widzieliście)
koszulki - Bobi 2 (którego część widzicie wyżej)
dopiero gdy obecna koszulka, którą rysuje, zostanie wyprana

wtedy wrzucę je na allegro i spróbuję kupić inne zajebiste mazaki do ubrań, które wypróbowałam a na które mnie nie stać a kosztują tylko 14 zł! ja mam 15 w portfelu i tak do 10 kwietnia musi mi starczyć... -_-

PS. tak. niektórzy nie martwią się tym, że zapłacą 2-3 mandaty od ręki w tym samym czasie. dostają kasę na mieszkanie i życie i jeszcze 8 stów nawet kieszonkowego oprócz tego! a mnie do cholery na głupie mazaki nie stać...

------------------
czasami mam wrażenie, że życie to jedna wielka kpina, która proponuje ci mizerną szansę wybicia się poprzez ocean porażek...
 

 
...MNIE

no nie...

mały powrót :b

ale wracam wracam

trwało to trochę dłużej niż myślałam (niestety niektórzy profesorowie nie doceniają od razu potencjału, który we mnie tkwi) no i jak są poprawki z poprawki poprawki (czyli czwarte podejście do egzaminu) to się korzysta

na czym to ja skończyłam...
pewnie na Bobim ;d

niestety te drugie mazaki okazały się liiiiiiiipne... jak... k^*&& ch^&%% nie wiem co...

poprawiłam koszulkę moimi superanckimi starymi mazakami, których nigdzie kurde dostać nie mogę no i koszulka czeka na drugie fantastyczne pranie w pralce więc jak tylko się wypierze i wyschnie, wystawiam na sprzedaż i nie ma zmiłuj

mam w planach narysować jeszcze jednego, albo dwóch Bobich

wybrałam już sobie jeden obrazek ;d

niestety, ale żeby docenić moją pracę włożoną w tą twórczość, no i spore wykorzystanie czasu i mazaków (przede wszystkim, bo mi te świetne padają ) będę musiała wystawić Bobiego za trochę wyższą cenę niż się spodziewałam, dlaczego?

po 1. staram się zrobić każdy szczególik, np. przy jego rysach twarzy, bez których Bob nie wygląda jak Bob Marley ale myślę że wyszedł super

po 2. sprawdziłam Allegro, Ebaya, i inne strony, również zagraniczne, i okazuje się, że wszędzie jest ten sam wzór. a raczej zestaw wzorów, które trochę się mieszają, trochę kolorują, ale nie zmieniają w żaden głębszy sposób. więc te koszulki moje będą nie tylko oryginalne, niepowtarzalne, ale jedyne na świecie bo zdjęcia, do których się dokopałam nie są nawet wykorzystywane przez nikogo poza tym ta moja nutka samolubstwa i miłości do oryginalności zmusza mnie do dodania czegoś od siebie... zawsze

po 3. wspomniane wyżej koszulki mają cenę od 30 zł po nawet 160 zł O.o. przy czym prawie wszystkie są z naklejką (tą co pęka po noszeniu i praniu). zaś pozostałe, z nadrukiem są dostępne w USA, czy Anglii za 30 dolców i więcej...

*myślę więc że jak wystawię na aukcji allegro, z ceną startową 40 zł to będzie dobrze, a nawet nie najgorzej. choć koszulka jest pewnie warta gdzieś tak ze 100 zł (wyceniam po obserwacji innych produkcji ręcznych z Bobem, za które twórcy chcą 40-60 zł, a rysunek jest jednokolorowy i bez szczegółów, napisów, czegokolwiek)*

yh... już nie mogę się doczekać rysowania drugiej XD serio serio i na prawdę... szał mas...
najchętniej już bym zaczęła... ale CHOLERA CZARNY MAZAK MI PADŁ!!!!

i po co ja się tak napalam...?
-----------------------------------
--------------------

heh... dzwoniłam do Warszawy. nie mają tych mazaków xD
ale jest nadzieja!!! być może da radę się je sprowadzić!!!

-_- o ile je jeszcze produkują...

mam dzwonić jeszcze raz popołudniu...
damy radę? czy damy radę... a jeśli nie ma?
i facet w Toruńskim artystycznym też nie sprowadzi tych innych /podobno/ świetnych niespieralnych mazaków?

to dupa zimna...
-----------------------
--------------------------

dobra. koniec i bomba. się rozpisałam ;P

pozdrawiam Was moje szalone bąble
 

 
wchodzę teraz rzadko, ale nie mam czasu

odpowiem na 3 komentarze naraz tu:

*O ODCHUDZANIU*
_________________________
____________________
"Mam wrażenie że według ciebie dziewczyny odchudzają się tylko dla facetów, żeby się im przypodobać, ja naprzykład robie to dla samj sibie, a to BMI też nie jest takie w 100% wiarygodne. Nie uważam że odchudzanie ma doprowadzić do wyniszczenia organizmu , ale jeżli ktoś chce poprawidz swój wygląd i samo poczucie to czemu nie. Ja nikogo nie zmuszam do odchudzania."
___________________
______________________
chodzi o to, dlaczego dziewczyny się odchudzają. jest bardzo mały % dziewczyn, które robią to dlatego, że faktycznie robią to dla siebie. np. żeby być zdrowsze. a częściej np. dlatego, że chcą się podobać, chłopakom, dziewczyną, ludziom w ogóle. chcą być akceptowane, a nie jako takie, które mają brzuszek itp.
NP. DLACZEGO ZACZĘŁYŚCIE GOLIĆ NOGI? ja dlatego, że w gimnazjum dziewczyny się ze mnie śmiały że mam meszek : P a znam dziewczynę, która wyrywa włosy między piersiami... (swoją drogą nie róbcie tak jak ona, bo ciemnieją!)

przykłady tego, jak wpajane Nam są urojenia wyglądu, można mnożyć, tudzież:
- gazetki, czasopisma, Bravo, Trzynastka, Cosmo itd.
- filmy - super gwiazdy, super piękne. mają pracę, kasę, są podziwiane, pożądane...
- TV - aktorka jakaś tam słynąca z urody... (a która nie jest piękna?) otrzymała coś tam, bo ktoś tam... Zorganizowana pokaz piękności... F ~ czyt. Fashion TV
- książki ~ literatura masowa, np. Harlequiny **gdy jego umięśniony tors ocierał się o jej delikatną skórę ud, on całował jej brzuch, piersi... "jesteś lekka jak piórko" powiedział podnosząc ją i kładąc na łóżku, które delikatnie ugięło się pod nią. Całował ją długo, jej nagie ciało w świetle księżyca wyglądało jak..." i takie tam.
- billboardy
- internet
- reklamy...

wszystko w jakiś sposób pokazuje że żeby osiągnąć sukces trzeba być pięknym, zgrabnym, powabnym, chudym... jest wiele książek na ten temat ; p
a czasopisma młodzieżowe to... hm... Bravo Girl np. - czyste zło. nie ma numeru gdzie dziewczyna, którą każdy pożąda jest brzydka czy gruba... i tam zawsze chodzi o to by podobać się chłopakowi...
akurat jestem po analizie czasopisma młodzieżowego, właśnie dlatego może odebrałaś to, że zawsze jest to dla chłopaków ale tego typu gazety wręcz rzucają to w twarz czytelniczkom... i nic w sumie innego : P

________________________
___________________
"Nadwaga też nie jest okej. Ale to co się dzieje chociażby tutaj na pingerze jest po prostu przerażające."
_________________
_________________________
na pingerze, onecie, wp, interii, spotblogu, blogu, i innych. aaaaa!!!!! miliony blogów!!!!!
są blogi, gdzie dziewczyny się odchudzają i pokazują np.:

OD WAS ZALEŻY CZY CHCECIE DLA CHŁOPAKA WYGLĄDAĆ TAK CZY TAK (tekst prawdziwy)

uciekanie w jedną skrajność w obawie przed drugą...
a czy wiecie, że wady są piętnowane nawet w bajkach? np. Kopciuszek.
skromna, miła... brzydka i biedna. ale wychodzi za mąż za księcia. jest teraz piękna i bogata... ale już nie miła - wyrzuca macochę i siostry, albo każe im sprzątać (zależy od wersji)
przez całą bajkę piętnowane jest to że jest nie taka jaka powinna...
a gdzie mamy dziś tą bajkę? widziałyście pewnie "Diabeł ubiera się u Prady". dziewczyna nie jest modna ale jest wyjątkowo ambitna. zakochana. ale moda ją wciąga. traci miłość o którą nawet nie walczy...

TAK. DIABEŁ JEST WSZĘDZIE.
nic dziwnego, że wiele z nas wpada w pułapkę świata chudego, pięknego, wyrwanego z photoshopa...

______________________________
_____________________
_______________
*O KOSZULKACH*

(osoby niezainteresowane tematyką proszę przesunąć się do filmiku )

a teraz odnośnie koszulek i komentarzy mrs byQ

tak. używam nietrwałych w 100% markerów. ale skoro Ty zalecasz koleżance pranie ręczne, to Twoje też nie są trwałe nie ma środków 100% barwioncych i skutecznych.
napisałam w Tutorialu, że najlepiej prać ręcznie? napisałam napisałam, że będą dłużej trwałe? napisałam więc tu tak czy siak się zgadzamy, ale nie doczytałaś
ponieważ wiem, że na prawdę rzadko kto pierze ręcznie... robię pranie rzeczy przed sprzedaniem. to dla mnie plus mi na tym zależy. może sobie utrudniam (tak jak piszesz) ale dla mnie to akurat jest ważne. by rysunek był jak najtrwalszy bez względu na okoliczności. ot taka moja mała mania rysownicza.

nie zależy mi przecież na masowej produkcji, czy zarabianiu na koszulkach. chcę by były trwałe tak bardzo jak tylko to możliwe i choć po części mnie to bardziej kosztuje, może dzięki temu właśnie ktoś będzie bardziej z niej zadowolony a dla mnie nie ma większej satysfakcji

jeśli chodzi o kolesia - W ŻYCIU
nigdy nie będę rysować przy szablonie (a przynajmniej teraz tak mówię)
nie rysuję przy szablonie i nie interesuje mnie to
a nawet powiem, że nie uważam "tworzenia" przy szablonie za tworzenie.
dla mnie jako rysownika jest obrażające to, że ktoś porównuje mnie albo zaleca mi rysowanie przy szablonie. rysuję sobie wzór - tak, bo chcę zobaczyć czy będzie mi pasowało, czy mogę coś dodać/ująć/zmienić, bo nie robię szablonu. i starając się by był idealny nie idę po linii prostej.
oddaję w rysunku siebie a nie szablon. i to jest to o czym "rysownicy" teraz zapominają. idą na ilość, idą na łatwiznę.
sorry, ale twórca Monalizy nie mógł sobie zrobić zdjęcia, czy wydrukować sobie szablon jej twarzy. rysowanie z szablonu to dla mnie... BLAH!
OKROPNOŚĆ!
przykro mi bardzo

z resztą moje koszulki też są bardzo trwałe na prawdę. mam aniołka którego narysowałam sobie na torebce 5 lat temu. i jest nadal idealny mimo, że torebka już nie jest brązowa tylko co najwyżej beżowa

WYJĄTKOWOŚĆ! NIEPOWTARZALNOŚĆ! NIE KOPIOWANIE! ~NIE!~ MASOWEJ PRODUKCJI!

to są wartości, którymi powinien w moim ujęciu kierować się rysownik. i ja się tego trzymam tak kurczowo, że aż ręce bolą...

i wybaczcie że żadnych teraz nie wrzucam (skierowane do osób, które dlatego mnie obserwują)
ale nie mam czasu rysować sesja...
niestety - kocham rysować na prawdę... ale nie rysowanie jest moim priorytetem w tej chwili

(obejrzyjcie koniecznie misja przetrwanie, oszukać przeznaczenie i bycie hard corem w życiu codziennym)

*JAK ZŁAPIĘ (choćby dzięki Wam) osobę, która SPLAGIATUJE MOJE KOSZULKI... NIE DARUJĘ*

a będą wyjęte z mojej głowy, z mojej duszy, i chorego seksualizmu i myślę, że Wam się spodobają
wrzucam je, ktoś może popieścić sobie oko itd. ktoś może się mnie zapytać, czy może wykorzystać pomysł... ale jeśli zrobi to bez mojej zgody - <killer>

pozdrawiam Wszystkich
małych i dużych,
chudych i grubych,
pięknych i tych, którzy myślą, że nie są piękni

życzę Wam słodkich ciasteczek, pysznego piwa, długo palącego się papierosa, zajefajnego stosunku
i masy przyjemnych chwil.
i wszystkiego czego Wam potrzeba do szczęścia!
(oprócz wygranej w totolotka - było by za łatwo)

ja wrócę na stałe niedługo, o ile zdam wszystko
czyli jakoś w marcu (ach te poprawki )
  • awatar Arcydzieło.: a znam dziewczynę, która wyrywa włosy między piersiami... haha dobre xDDD prawie się posikałam xdd
  • awatar Gość: ...mari pisze:... nie chce mi się logować. nie powiedziałam że każesz mi... a chodzi ogólnie. bo nie jesteś pierwszą osobą, która wspomina o szablonach ;) akurat tak się składa, że na moich mazakach jest "można prać w pralce w 60 stopniach" - więc koniec aluzji :) nie każdy to sprawdza. ja tak - yeah nie chodziło i bynajmniej o kłótnie. niestety mój protekcjonalny głos to wada wrodzona : P pozdrawiam
  • awatar ...nie zmienię siebie...: powinnam jeszcze dodać, że przy koszulkach nie spamuję blogów różnej maści tekstami typu "maluję na koszulkach, wpadnij!" bo dla mnie rysowanie to NIE BIZNES ; p to uwielbienie ludzkiej duszy, egoizmu i pomysłowości : P właśnie. zbieram jeszcze chore pomyły na koszulki. nie mówię, że mój umysł roi ich mało, ale jak chcecie coś mi podsunąć i zobaczyć wykonanie - bardzo proszę ;) dopiszę do listy :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

mój ; p pewnie i tak nie przejdzie na główną - jak zwykle...
ale jak widzę komentarze ludzi - kłamca! kłamca!
to żal mi się robi. komentarze pod demotami oczywiście... bo ktoś podał inne dane niż prawdziwe żeby nie było jego imienia i nazwiska i nicku gdzieś tam...

--------------

ziewam... nie czuję się zmęczona... ale chyba się zdrzemnę trochę... możne coś mi się przyśni na początek dnia...
  • awatar Gość: Tak jak w życiu. Zależy co kto lubi :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

litości. odchudzacie się jakbyście miały z czego!
chcecie wyglądać jak ta wyżej? płasko?

ja patrząc na to zdjęcie myślałam: "co to kurwa jest"
(mi się wydaje, czy ona jest tak chuda, że jej cipka wystaje?)

faceci się za takimi oglądają?
pewnie. myślą sobie "co to kurwa jest"
gapią się na te kości i nie wierzą we własne szczęście!
w piękne kobiety, które stoją obok nich!
które nie wyglądają tak, jakby miały się zaraz rozsypać!

a jeśli facet na prawdę woli taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakie chude...
zmieńcie go. po co się wpędzać w chorobę przez jego chore zapędy?
jak chce kości to niech obje kurczaka z mięsa albo żeberka... w zoologicznym są kości dla psów... a nawet psy wolą jak na kościach jest trochę mięsa!

same myślicie że jesteście grube?
wpiszcie w google "oblicz wagę" i wybijcie to sobie z głowy te głupie myśli. kalkulatorów BMI jest pełno. i w większości przypadków wskaże że "masz niedowagę!"

skąd te myśli, że jesteście grube?
jest pełno książek na temat anoreksji i są książki na temat wpływu mediów na naszą psychikę!
czytacie Bravo, Dziewczynę, Cosmopolitan, itp.?
i wy się dziwicie, że czujecie się grube?!
tam nie ma nic innego niż tylko wbijanie do głowy "patyk = piękno" i "bycie z kimkolwiek to dobro"

pusta miłość i szkielety...

a zdjęcia są retuszowane!
nigdy nie będziecie tak piękne jak te CHUDE modelki, bo ona same nawet nie są tak piękne!!!
więc przestańcie się dręczyć za coś takiego jak rozmiar S, XS, XXS!!!! mierzcie to, co jest osiągalne! M, L to bardzo dobre rozmiary!! a jak kobieta jest wysoka to i XL jest dobre! przecież nie ubierze na siebie tuniki, które dla niej jest bolerkiem!!!

świat kreuje jako piękne szkielety! media! wieczne poprawki w PhotoShopie! my jesteśmy piękne na prawdę! nie musimy się odchudzać! nie mamy z czego! ja sama ważę 53 kg i mam 166 cm wzrostu. dla niektórych z Was to strasznie grube ze mnie babsko...

nie. jestem w sam raz a nawet trochę za chuda!
ale nie narzekam, bo nie mogę przytyć. pewnie mam problemy z tarczycą tj. mama...

na prawdę. chcecie być szczęśliwe, kochane? czuć się piękne?
nie szukajcie faceta, który widzi w was możliwe piękno, który widzi i chce, waszych zmian...
szukajcie faceta, który kocha i pragnie was takie, jakie jesteście. zdrowe, nie za chude, nie za grube... kobiece... nie szkielety i nie świnie...

komu przeszkadza mały brzuszek? lub troszkę tyłeczka?
wierzcie lub nie. kości w czasie seksu np. przeszkadzają bardzo! pierwsze zdjęcie z wpisu - wyglądacie tak jak ona? czas przestać. jesteście za chude!

*odstające kolana,*
*odstające łopatki,*
*zapadnięte policzki,*
*blada skóra,*
*siniaki,*
*zmęczenie,*
*worki pod oczami,*
*osłabienie,*
*niechęć do seksu,*
*zaparcia (tzn. zatwardzenie),*
*widoczne żebra,*
itd.

*w tym też wypadanie włosów, siwienie, łamliwość paznokci, bladość dziąseł, ruchomość zębów...*

nie róbcie sobie tego...
odchudzajcie się z umiarem. z umiarem. ale nie do 17, 16, 15, 12 punktów w skali BMI!!!

ja sama miałam 18,2 BMI i miałam CZARNE SINIAKI, blade dziąsła, siwe włosy! i zero ochoty na sex. a go lubię...

dlaczego? anemia. jedząc po 200, 300, 600 kcal nie ma szans dostarczenia tego by organizm miał to, czego potrzebuje...

nie katujcie się.
  • awatar J.K.: Może pisząc o tym uświadomisz właśnie kogoś przypadkowego kto się tak natarczywie odchudza... Mocne fotki.
  • awatar bubbles: Ale nie oszukujmy się bo świat wykreował chorobę na nadmierne odchudzanie, w reklamach same szczupłe kobiety, w gazetach, na bilbordach. Dlaczego w czasopismach królują patyczaki z nogami do nieba ? Czy wszyscy ludzie tak wyglądają ? Mają szukać inspiracji do ubierania wpatrując się w tym ' idealnych ludzi ' ? Znajdą, ale chyba inspirację do odchudzania się bez potrzeby. Sama nie należę do osób szczupłych i należeć nie będę. Nadwaga też nie jest okej. Ale to co się dzieje chociażby tutaj na pingerze jest po prostu przerażające.
  • awatar Poczuj smak moich ust...: bardzo madrze powiedziane
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
taka jakby psychodela... wszyscy upaleni trawką i zahahani mocniejszym alko siedzą i podziwiają fioletowe kwiatki w swoim umyśle....

takie moje wyobrażenie...
podoba mi się !

skąd to? a z utworu, który wrzuciła @Bubbles ♥

*taka moja dzisiejsza perełka na poprawę humoru*

nie rozumiem ani słowa... ale psychikę mi rusza

zamknąć oczy i wczuć się...
  • awatar Cecilia: moze Ty masz fajna figure, ale ja niestety jej nie mam... zreszta to dosc skomplikowane, poza tym jestes ode mnie wyzsza... :P sprawy z moim facetem to powazne zaszlosci, wiec to co teraz jest to i tak nic, a ja nie mam juz sily sie klocic... fakt jest taki, ze powiedzial mi, ze mam sie nie odchudzac, bo sie martwi, a prawda jest taka, ze nie chcial tego bo jak sam stwierdzil bylabym atrakcyjna... takie cos potrafii byc naprawde bolesne... on nie jest typem co wroci na jesc do domu, po prostu taki juz jest i tyle... wiec chyba rozumiesz co mna kieruje...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
i wiecie co mi jeszcze napisał?
że to jest jego obrazek. że wzoruje się na czyjejś pracy... ale to jego...

KURWA CO? widzicie poprzedni wpis.
to jest do kurwy nędzy wzorowanie?
"jeszcze ze starym podpisem"
dobrze chłopczyku o imieniu Renata...

JA PIERDOLĘ.

jako rysownika chyba nic mnie tak nie wkurwia jak plagiat!!!
 

 
wiecie co mnie wkurwia. na prawdę co mnie wkurwia?!

gdy ktoś bezczelnie kopiuje czyjąś pracę, czyjeś wypociny, czyjąś pasję przelaną z myśli do strefy widocznej dla innych.

chodzi mi o wszystko. grafikę, wiersze, rysunki, filmiki, teksty czy nawet wpisy.

jaką bezczelną istotą trzeba być żeby skopiować czyjąś pracę i podać jako własną?

jaką chamską istotą trzeba być żeby tak okłamywać ludzi?

internet? co z tego że internet? kurwa co z tego? internet kłamie ok... ale za plagiat i wykorzystywanie czyjejś pracy w np. Polsce można trafić do więzienia na 2 lata. i płaci się prawdziwemu autorowi...

jak mnie to wkurwia.
na naszej klasie np. jest koleś który wchodzi na różne serwisy dla kobiet. kopiuje wiersze i wkleja dziewczyną żeby im się podobać. nie jakimś tam dziewczyną tylko nie znanym. i wszystkie wiersze podpisuje jako własne. że to "tylko dla ciebie kwiatuszku to napisałem"

na digarcie sama miałam problem kiedyś bo narysowałam świetny rysunek. spotkał się z krytyką. "beznadziejny pomysł". po jakimś czasie go skasowałam. weszłam po kilku dniach i ktoś dodał praktycznie taki sam pomysł. takie samo wykonanie. taki sam praktycznie obraz ale nie mój rysunek. nieważne? może... ale pomysł na obrazek był tej osoby... i tak zostało. że to ona wymyśliła. a i zajebiście się wszystkim podobał.

teraz przeglądałam pingera i co widzę?

ten obrazek. z dopiskiem "mojego autorstwa"
kurwa GDZIE? TY TO NARYSOWAŁEŚ? a Renata Domagalska łaskawie dla ciebie to wrzuciła żebyś ty mógł się pod tym podpisywać?


tak wygląda rysunek wrzucony przez pseudo-autora

KURWA LUDZIE. DEBILE. ŚWINIE. CHAMY
KURWA CZELNOŚCI NIE MACIE
KURWA
PUSTE GŁOWY?

TRZEBA KURWA WYKORZYSTYWAĆ PRACĘ INNYCH?
BO CO?
BO KURWA CO?

TAKIE SMUTNE MACIE ŻYCIE?
NIKT WAS NIE KOCHA NIE LUBI BO NIC NIE POTRAFICIE?

ja pierdolę...
nie znoszę plagiatorów...

chcecie żeby was lubili. to kurwa znajdzie swoje talenty i twórzcie swoje prace
bo nic tak kurwa nie wkurwia jak pierdolone kłamstwa!

 

 
sesja sesja i jeszcze raz sesja

ciągle gdzieś myślami uciekam...

nie wiem czy to wina ostatnich wydarzeń

czy obecnej choroby...

tą tematykę muszę umieć na poniedziałek...
ważne osoby, wojny, potyczki, zmiany gospodarcze, itd... zwłaszcza Bliski Wschód...

ale skąd?
leżę w łóżku. kaszlę tak że nie raz już przez to zwymiotowałam...

zrezygnowana. doszczętnie. aż znowu płakać mi się chce

głodna. zjem parę czekoladek. wezmę antybiotyk. i popiję wszystko piwem...

historia... nie znoszę historii...
 

 
tak serio...

nie mam ochoty na nic.
kto zdążył przeczytać poprzedni wpis, to wie o co chodzi...
a poza tym - jestem z przypadku - łał... zawsze marzyłam żeby to wiedzieć...
ale nic. żyję dalej

tylko na prawdę nie mam ochoty na nic.
jeśli Wam coś obiecałam - wybaczcie - nie dam rady. nie mam do tego głowy.
do tego jeszcze sesja... ciężko coś zrobić... przez tydzień nie byłam na zajęciach
odrabiam zaległości, mam nadzieję że wykładowcy mnie przepuszczą...

piję drugie piwo, łzy cisną mi się do oczu...

nie użalać się nad sobą...
nie dziś...

pozdaję wszystko - mam nadzieję

wyrzucę z siebie ten żal

i wezmę się za tego bloga od nowa...
od nowa wezmę się za siebie...

wybaczcie... idę zapomnieć...
zapalić...
napić się jeszcze...
pograć...
zasnąć...

nie płakać...
  • awatar HuSar: Boję się zapytać co się stało. Ale mam nadzieje że wszystko się ułoży. I pamiętaj najlepsze rzeczy wychodzą przypadkiem... no może nie licząc mnie ale wyjątek potwierdza regułę. Trzymaj się.
  • awatar Perfekcyjna: 3maj sie :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
potrzebne mi skróty...

znacie jakieś skróty z Kocham, tęsknię, itp.???

ja znam:

*KC - kocham cię
KCNNS - kocham się najbardziej na świecie
KTC - kocham tęsknię całuję*

jak znacie jeszcze jakieś tego typu, napiszcie w komentarzu!!!

nie będę pisać po co i na co to

ja po prostu jestem zła i wkurwiona...
za kilka godzin mam wstać... a jeszcze analiz nie mam zrobionych... kurwa!
  • awatar Createur: Po pierwsze ja nie odrysowuje, po drugie robię to na zamówienie, wiec nie dodaje nic od Siebie jeżeli nie zostanę o to poproszona... pozdrawiam
  • awatar eS.<3: TVB - ti voglio bene po włosku kocham Cię lub chce dla Ciebie dobrze :)
  • awatar Elias: KCASJMZO- kocham Cię ale spierdalaj już mi z oczu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
znalazła się nie miałam czasu napisać ; p
31 zabraliśmy ją do domu
tak stęskniła się za Chappy że jak najadła się 31/12, to przez cały dzień 01/01 w ogól nic nie jadła xD

ma pchły i zgubiła dwa zęby
boi się wychodzić na dwór póki co, w końcu jej 3 dni ponad w domu nie było
...

podsumowując:

ogłoszenie w kablówce - 30 zł
ulotki - 70 zł
okup - 100 zł
powrót psa do domu - bezcenne

------
moja staruszka. ma już około 56 lattu można policzyć wiek Psa i swój na psi: http://artykuly.animalia.pl/artykuly.php?id=93

------
------------
------

poza tym nie wchodząc w szczegóły... życie jest do dupy...

na szczęście nie wierzę w przesąd nowego roku
  • awatar obczaj_to: słodziak <33 ! --- strzały też mu wsadze xD!
  • awatar Profesor PiotrqPL: Przepraszam że SPAMuję, ale chciałbym poprosić o udział w akcji na moim blogu z ostatnim wpis. Jeżeli znasz jakąś życiową mądrość, albo niepisane prawo, zapraszam do komentowania. Z poważaniem PiotrqPL
  • awatar akashayourlove: ulga to bardzo przyjemne uczucie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
znalazła się nie miałam czasu napisać ; p
31 zabraliśmy ją do domu
tak stęskniła się za Chappy że jak najadła się 31/12, to przez cały dzień 01/01 w ogól nic nie jadła xD

ma pchły i zgubiła dwa zęby
boi się wychodzić na dwór póki co, w końcu jej 3 dni ponad w domu nie było
...

podsumowując:

ogłoszenie w kablówce - 30 zł
ulotki - 70 zł
okup - 100 zł
powrót psa do domu - bezcenne

------
moja staruszka. ma już około 56 lattu można policzyć wiek Psa i swój na psi: http://artykuly.animalia.pl/artykuly.php?id=93

------
------------
------

poza tym nie wchodząc w szczegóły... życie jest do dupy...

na szczęście nie wierzę w przesąd nowego roku
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
nie mam ochoty na nic... nawet nic w toruniu nie kupiłam...

zgubił mi się piesek

szukamy go od wczoraj...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
dziewczyny!

chłopacy!

buzi buzi



właśnie się dowiedziałam potwierdziłam

korzystajmy z tego dobrodziejstwa jeśli mamy z kim

a jeśli nie mamy... mało ludzi chodzi po świecie?

no ej dziewczyny. nie mówcie że jeśli złapiecie jakiegoś gościa na chodniku i sprzedacie mu takiego namiętnego... mmm... i z uśmiechem się zawiniecie...

kurde. dlaczego ja mam chłopaka? mam tylu fajnych kolegów...
------------
jeszcze niecałe 22 godziny...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
ja, jako leniwa dupa, zamiast przepisywać notatki i uczyć się na kolokwia...
<pierdolę muszę kiedyś je przepisać!!!!:X>
i uczyć się na kolokwia i egzaminy...

siedzę, kwitnę, oglądam Medium w internecie...
i szkicuję...

takie natchnienie mnie naszło
oczywiście rysuję jakieś kobiety...
w psychologii jest taka teoria, że jeśli dziewczyna rysuje dziewczyny, to znaczy, że uważa się za brzydką...

ja nie uważam się za brzydką po prostu jak byłam mała marzyłam, oglądałam bajki itp. i np. chciałam być jedną z bohaterek Sailor Moon, itp.
przez to lepiej wychodzą mi kobiety ciężko mi rysować mężczyzn, rysy twarzy i w ogóle, ponadto nie w taki komiksowy sposób: ostre rysy twarzy, szeroka broda, muskulatura, itp...poza tym ja mam pewien wzór gdzieś tam zakodowany w głowie i ręce jak powinna wyglądać kobieta...
to 3 z moich dzisiejszych szkiców. każdy utrzymany w trochę innym stylu. ten po lewo z deczka mangowy mi się wydaje. środkowy naturalny. po prawo zalatuje karykaturą... wszystkie rysowane z głowy. bez zdjęć, pozujących ludzi itd.
specjalnie dodaję niewielkie zdjęcia i z tak umieszczonym napisem. wybaczcie. zraziłam się plagiatami... byłam na digarcie kiedyś... niestety... ;p zacznę dodawać z wielkim znakiem wodnym duże zdjęcia ale później chciałam narysować coś słodkiego, takiego dziewczęcego... ale dziś mi nie idzie jak widać ;p
myślałam nad tym czy zamieścić tą po prawo na koszulce, ale w sumie nie podoba mi się ;p
chodzi mi po głowie coś... ale brakuje mi koszulek (zostały mi jeszcze 2/3 w rozmiarze S)

może jutro lub po jutrze pojadę do torunia i jakieś kupię jeśli będą mieli w rozsądnych cenach pewnie eMki i eLki, białe, beżowe, różowe... nie wiem. zobaczymy co będzie i czy dostanę bawełniane nie liczcie na markowe. nie będę kupować przecież koszulek za np. 60+ żeby po nich bazgrać ;p

hm... chłopak dał mi cynk, że na tele5 leci porno dla kobiet. ale się pomylił to nie ten program w porno dla kobiet jest więcej fantazji, opowiadania, rozmawiania, to mężczyźni są przystojni, i pokazuje się, że romantyczni delikatni itd... tj. kiedyś radio sex czy coś takiego taki niby program...
a tu... kilka słów i szybki numerek. znowu kilka słów i znowu numerek... itd.
ok szybki numerek raz na jakiś czas. ale bez przesady ;p trzeba się umieć tym bawić i rozkoszować... dobranoc...
  • awatar Makino: 28 grudnia - Dzień Całowania :D Ogólnopolski albo międzynarodowy, nie pamiętam.
  • awatar Beautiful ^^: Tak. Widać, że potrafisz .. czekamy na kolejne rysunki ;] . no i poprawiłem tamte notkę ; x bo rzeczywiście nie była ani trochę zrozumiała. Czekam na szkice i pzdr ^^
  • awatar Gość: uwaga bonus: po zapoznaniu się z Twoim wpisem na blogu stwierdzam, że Ty leniwa dupa jak to ujęłaś ładnie rysujesz :) Szkoda, że ja tak nie potrafię, a przydałoby mi się taki talent na niektórych przedmiotach zawodowych :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
hm...

nie lubię basów...
nie lubię hip hopu... ani rapu...
nie lubię disco...

lubię słuchać gry na skrzypcach, Vivaldiego i innych dziwnych pełnych energii dźwięków.
dla mnie syrena karetki jest jak muzyka...

a mimo to, zawsze są wyjątki od reguły.
uwielbiam na przykład tą piosenkę (poniżej)
daję specjalnie wersję ze wrzuty, bo jest dłuższa i lepsza. ale jak będzie ktoś chciał obejrzeć teledysk - polecam (watch?v=Ci40ae8BlcE). jest trochę krótszy, ale ten moment na 2:20 uwielbiam... xDlubię ten kawałek na prawdę. jest w takiej tonacji utrzymany, która akurat działa na mnie. na moje zmysły. słuchawki na uszach i ciało samo rwie się do ruchu... i tak co 4 minuty...

-----------------------
-------------------
---------------

mam dziwne myśli, dziwne wizje...
rysunków
niegrzecznych...

trochę takich mrau... trochę takich fuck off...

jestem wybrakowana? nie. lubię być inna

jeszcze ten okres... uh... od rana ból brzucha...
nie chce mi się jeść. nie chce mi się nic...
wczoraj w sumie nawet nie paliłam... dziś jeszcze też nie...

no. a tu to będzie mój kalendarzyk, którego nigdy nie prowadziłam.
ej no sorry. raz mieć okres po 14 dniach, innym razem po 4 miesiącach? po cholerę mi kalendarz.faceci myślą - kobieta i równouprawnienie i praca w kopalni. że kobiety nie pracują w kopalniach itp.
nie. a chciałbyś facecie, pracować w kopalni w czasie, gdy z twoich narządów rodnych zlatuje krew? gdy każdy brud i kurz może spowodować infekcję, która może nawet powodować bezpłodność lub w skrajnych przypadkach śmierć?
nie, prawda?
z tego samego powodu nie powinno się kochać w czasie okresu. bo kobieta jest strasznie narażona na infekcję dróg rodnych...

równouprawnienie? ok. pójdziemy do kopalni. gdy wy zaczniecie mieć okres i rodzić dzieci. dla mnie to żaden problem.

---------------
Bonkers... tup tup tup... i szał ciał...

hm... prędzej czy później narysuję te niegrzeczne myśli... na koszulkach
spokojnie spokojnie. facetom mogą się nie spodobać xD
  • awatar Kurtyna Opadła,Pękło Szkło: Rozjebało mnie to z tą kopalnią, ja na szczęście swoją pokutę miesięczną właśnie kończę Thank's Good.Ale jak facet może mieć okres,nie mówiąc o rodzeniu dzieci,przecież dla przeciętnego faceta skaleczenie to wystarczający powód,aby wezwać karetkę :D
  • awatar bubbles: Nas dzieli siedemset kilometrów;)
  • awatar obczaj_to: super foty :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
BlondHeroina
"[..]ja pierdole sama bym chuja zajebała za takie akcje !
i co teraz nic sie nie odzywa? "

prędzej czy później takie pytania się powtarzają, więc odpiszę od razu tu bo i tak bym się nie zmieściła w 1000 znaków ;p

oj tak. mój obecny chłopak obiecał mi, że jeśli jeszcze raz zobaczy, że płaczę przez mojego byłego, znajdzie go i zajebie osobiście. a ma czym... w końcu broń biała itp... interesuje się...

odzywać... hm... NK skasował. i chyba nie założył. mam jego siostrę w znajomych. i jak widzę, że ona do mnie wchodziła na profil, to domyślam się, że to on. a dziecko przecież nic winne nie jest więc jej nie kasuję ;p

raz byłam z moim obecnym i kilkoma nowymi znajomymi w pubie na billard. akurat mój były tam był. nie zauważyłam go, dopiero jak ktoś powiedział do mnie "cześć". odwracam się, patrzę, a on wychodzi z jakimś kolegą.
podeszłam do chłopaka i mu mówię... a on zaraz zbiera chłopaków i za nim... o nie nie... po co mają sobie kimś takim ręce brudzić? po co przez takie gówno brudzić w papierach?

na chwilę odblokowałam gg i napisałam do byłego, jak on w ogóle śmie się do mnie odzywać po tym wszystkim?! żeby wbił sobie do głowy, że dla niego przestałam istnieć! że ma nigdy do mnie się nie odzywać! bo mój chłopak mu wpierdoli.
i zablokowałam z powrotem.

następnego dnia dostałam odpowiedź od chłopaka, z którym był tamtego wieczoru. że kazał mi przekazać to i tamto i coś tam, że on się nie wtrąca, ale jakim prawem ja mu grożę.
oczywiście mój były już przekoloryzował.
napisałam temu chłopakowi, żeby na niego uważał, bo to dwulicowa świnia. zawsze obgadywał swoich kolegów za ich plecami. wszystkie brudy... i z nim na pewno też tak robi. spotkało to i mnie. często kłamie itd.
zablokowałam go też.

były założył drugie konto gg. napisał do mnie czy mam czas. spodziewałam się akurat kogoś innego i odpisałam. on napisał, że to on, i jak śmię tak pisać do jego kolegi... bla bla bla
w dupie go mam. zablokowałam. i jeszcze jedno tak samo. w nosie to mam. nasłuchałam się jego kazań przez dwa lata. więcej nie muszę
ale w razie czego jako czynny palacz potrafię posługiwać się zapalniczką (jak trzymać w pięści by bardzo bolało), gdzie kopnąć i jak, no i gdzie go walnąć by bolało, bo on akurat ma takie jedno miejsce. tylko uderzenie w nie mogłoby od razu spowodować zgon...

nie. niech on lepiej nie podchodzi... bo ja mu na prawdę krzywdę zrobię

ale wiecie. od razu mi lepiej. muszę co jakiś czas tak się z niego oczyścić...
to jak rozgrzewająca kąpiel w czystej wodzie

dziękuję bardzo wszystkim za to że jesteście

--------------
----------------------
-----------------------------
przez cały czas słucham teraz tego
jakoś tak lubię to wykonanie
  • awatar HuSar: Mam nadzieję, że uda ci się raz na zawsze zamknąć ten stary rozdział. I wszystko ci się ułoży z nowym chłopakiem. No a prawda jest taka, że słowa są tyle warte co osoba, która je wypowiada. Czyli w niektórych wypadkach nic.
  • awatar Carolla♡: naturalny mam ciemny blond,a obecnie pomalowane na blond jasny. ale planuje zmienic na ten (co w notce pisałam fotki Miley) i przedłuzyc: http://pinkheroina.pinger.pl/m/4350680/przez-ten-idealizm-zostane-sama
  • awatar M A L A G A ! ♥: nie przejmuj się nim :) zapraszam <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
postanowiłam napisać

jeden długi, męczący wpis o moim byłym
wyczerpać ten temat do cna
jeśli komuś będzie chciało się czytać niech czyta
wytrwałości gratuluję

czas by ktoś prócz mnie wiedział jak było na prawdę... a postaram się krótko. wszystko ale zwięźle...

3 akty + przypisy końcowe.
na prawdę to można by z tego książkę napisać, a powodów jest więcej...
ale aż tak nawet ja nie chcę sobie wszystkiego przypominać. to co piszę jest wystarczająco bolesne...WSTĘP

to było troszkę ponad 3 lata temu. poznałam. zakochałam się. w nikim specjalnym, w nikim przystojnym, w nikim ponadprzeciętnym...

było pięknie...
na początku. kilka kwiatów, pocałunków...
zainteresowanie, rozmowy, uśmiechy... niebo...
ale czasy się zmieniają. po naszym pierwszym stosunku... tak... po pół roku, bo ja nie chciałam się śpieszyć...
minął miesiąc od niego? i coś się zaczęło zmieniać. mniej rozmów. mniej czasu dla mnie. niechętnie przychodził do mnie do domu. najlepiej być zawsze na jego terenie...
oboje mieliśmy co robić... każde z nas miało zajęcia, zadania, prace do wykonania. kilometry między nami... ale to ja coraz częściej szukałam możliwości spotkania...
zaczęły się pierwsze kłótnie. zmienianie mnie. już nie kochał mnie takiej jaką jestem, ale czy kiedykolwiek mnie taką kochał? AKT I: BYĆ ZE MNĄ TO ZASZCZYT

CZĘŚĆ I: ZMIEŃ SIĘ - BO CIEBIE NIE KOCHAM

1. musiałam ubierać się tak jak on chciał (bo jak ja wyglądam!)

2. jeść to czego nie znoszę, jeść to samo co on... bo przecież to specjalnie dla mnie... a ja nie znoszę pangi. nie znoszę kotletów schabowych... itd.

3. zmienić akcent! bo miałam brzydki. nie moja wina że u mnie w okolicy pada on na część pierwszą! ale... zmieniłam...

4. zachowywać się ładnie. czyli najlepiej nie odzywać się wtedy, gdy on mi na to nie pozwoli

5. uczyć się mówić. każde "dzień dobry, każde podanie ręki, każdy gest... do wszystkiego dostawałam instrukcje. "zrób tak...", "rób inaczej"...

6. uwielbiałam te teksty: "zachowuj się! bo robisz mi wstyd!", "nie rób mi wstydu", "nie odzywaj się, bo robisz mi wstyd"... itp.

7. /nie odzywaj się w towarzystwie. głównie mówię ja/. jesteś nie wartą zainteresowania istotą. przyjmij to do wiadomości! twoje zdanie się nie liczy!!!po krótce, to było tak. siedzimy ze znajomymi. pyta czy są jakieś pomysły żeby coś robić. ja mówię coś... olewka. zupełnie jakbym była duchem.
drugie pytanie. znowu coś sugeruję... jak grochem o ścianę. NIE MA MNIE!
ale gdy za np. pięć minut ktoś powiedział to co ja (np. głupie "kino" od razu ta osoba, wg niego, jest super. i pomysł jest świetny...

idąc do niego, będąc na zajęciach, będąc gdziekolwiek, gdzie byli inni ludzie oprócz nas...
zawsze dostawałam dokładną instrukcję jak się zachowywać... tylko w wyjątkowych sytuacjach mogłam być sobą... gdy byłam sama...
nawet mój śmiech. głupi śmiech był zły! źle wykonywany!CZĘŚĆ II: NIE TYLKO TY...

co się jeszcze zmieniło po pół roku?
dowiedziałam się po jakimś czasie.
po tajemniczych sms-ach... po rzadszym mówieniu "kocham..." bo jestem kobietą. kobiety lepiej zdradzają niż mężczyźni. mamy w końcu lepszą podzielność uwagi! ale on... on widocznie zajmował się kimś innym, bo nie mną!

ostatnio znalazłam jeszcze część rozmów... jego gg... z nią. z tą dziewczyną.
moje rozmowy gg z nim wyglądały tak: dużo rozmów, kocham, kłótnia, kocham, rozmowy... ani jednego słowa o niej
z nią gg: dużo rozmów, bez kocham, bez kłótni... ani jednego słowa o mnie...

kim ona była?
młodszą od nas córką znajomych jego rodziców...
nie rozmawiał z nią nigdy... ale nagle stała się jego przyjaciółką! znałam ją! ale zawsze mówił "pozdrowienia od koleżanki, której nie znasz",
"...od koleżanki z klasy, której nie znasz",
"starej znajomej, której nie znasz"
skąd te pozdrowienia? w końcu wiedziała, że z kimś on jest... przez niego NK założyłam, żeby mu głupie kocham na profilu pisać...rozmawiał z nią o tym, o czym ze mną nigdy. oglądał filmy, które ona lubi, żeby tylko z nią o tym pogadać. i jeszcze do tego... ona chodziła do szkoły obok jego bloku!
czytałam jego gg (wiem, nie powinnam, ale nie wiedza by mi nie pomogła), i tam pisał do niej, że często o niej myśli, że często jak jest przerwa, patrzy przez okno i ją wypatruje...
chciał się z nią kilka razy spotkać za moimi plecami, ale jego mama go zdradziła...
gdy ona zapytała o mnie, on zaraz zmieniał temat.

dziewczyna zupełnie inna niż ja. ale zdradziecka suka. bo biła do niego równo.
chcecie wiedzieć jak było później?

słodkie słówka itd. flirt za flirtem. ale to nie było tylko moje zdanie... pytałam kolegi... nie chciał ale poprosiłam i przeczytał. powiedział że to flirt. jeden drugi... 80 stron! samego flirtu! niewinnego... jesteś słodka, jesteś mądry, jesteś śliczna, jesteś przystojny...

w końcu po raz któryś się pokłóciliśmy.
byłam w domu. musiałam jeszcze chwilę być.
ale chciałam jechać do niego. mieszkałam tam wtedy. w jego mieście. dla niego (choć tam się uczyłam, nie musiałam mieszkać). napisałam mu, że przyjadę do miasta z powrotem. ale dostałam odpowiedź: "jak chcesz to przyjeżdżaj. ale nie do mnie, bo będę zajęty"...AKT II: PAMIĘTAM

CZĘŚĆ I: NIE. NIE JESTEM ŚLEPA

okazało się, że w czasie gdy byliśmy pokłóceni, jej rodzice mieli przyjechać w odwiedziny, na ciasto... on z łaski swojej wyprosił u niej by też przyszła...
nie jechał żaden autobus! cholera! dlaczego one tak jeżdżą! a on już mi napisał, że ona jest! że nie będzie odpisywał na sms-y!
zawieźli mnie rodzice do mieszkania, które wynajmowałam z innymi dziewczynami...
zawrócili do domu... ja tylko wbiegłam do mieszkania, zostawiłam torbę, złapałam paczkę prezerwatyw i wybiegłam...
byłam zła, smutna... jestem słaba, nie mogę biegać... przebiegłam 3-5 kilometrów? tak szybko jak mogłam...
byłam.
otworzyła mi jego siostra.
on wyszedł z zamkniętego pokoju
jego twarz mówiła jasno "co ty tu kurwa robisz?"
mieszanka lęku, i zaskoczenia. nie znoszę...

oglądali film, który ona wybrała. jedząc ciasto, które ona lubi. za zamkniętymi drzwiami. na sofie, która ma nieco ponad metr szerokości...

on...
dość elegancko. ogolony. poprawione włoski. koszula...

ona...
czytacie czasami bravo? ja nie, ale czasami kupię bo jest jakiś ciekawy dodatek. tam są porady dla dziewczyn jak wyjść na randkę... taki obraz...:
*obcisła bluzka.
*push-up masakra (bo ona prawie cycków nie ma)
*bolerko, które zdjęła, bo jej ciepło było, by ten udoskonalony dekolt pokazać.
*kolczyki wydłużające twarz, migające, przyciągające uwagę
*kitek, bo przecież to nie oficjalnie
*i makijaż. typowy właśnie dla zaleceń bravo...
czyli wszystko to, co tam piszą, a na co ja jestem już za duża. bo wiem, że można to zrobić znacznie lepiej. i wy też na pewno speszyli się oboje.
on najpierw zapytał niepewnie, co "co tu robisz"
a ja na to, że "przecież mówiłam, że przyjadę : )"

poszłam do jednego z pokoi, on za mną. ona sama, cicho, speszona...
przymknął drzwi...
próbowałam być spokojna... ale jego zdania mnie wkurzały. ten bezsensowny zlepek słów!
krzyczałam szeptem!
"jak mogłeś! mnie nie ma a ty od razu randkę robisz sobie?! przykro mi bardzo, że wam randkę przerwałam! masz! teraz możecie się bawić do końca!"
i dałam mu gumki!

wyszłam z pokoju. poszłam do kuchni zrobić sobie herbatę bo to była zima, prawie dwa lata temu (styczeń 2009 - czyli półtorej roku razem), a ja biegłam... musiałam się napić... opanować...
przyszedł za mną. zapraszał na seans. powiedziałam, że nie będę wchodzić w środku filmu, że nie będę im przeszkadzać...
ona kręciła się gdzieś w innej części mieszkania...

w końcu jego mama przyszła i zaprosiła wszystkich na ciasto...
tak siedzieliśmy:
on obok mnie. dalej jego mama... ta dziewczyna... nie wiem jak wyglądała druga część stołu, kto jak siedział... pamiętam tylko ich.
zachowywałam się normalnie, jakby się nic nie stało. jadłam. śmiałam się rozmawiałam...
oni nie. cicho. wlepiony wzrok gdzieś w przestrzeń na dole...

moja radość. moja radość! gdy on bawił się pustą butelką pod stołem, a ja mu ją zabrałam mówiąc na ucho "nie rób mi wstydu!" - nawet nie wiecie jakie to było dla mnie przyjemne. te słowa wtedy miały taką moc! tą siłę! ten szał! były czarno-białe a zarazem kolorowe! parzyły!

gdy patrzyłam w innym kierunku, niż siedziała ona, ona patrzyła na mnie. takim wzrokiem... żalu...? wstydu?

oboje wyglądali jak przyłapani.
nie mówili nic, nie odzywali się w ogóle gdy byłam w pokoju. ale na chwilę wyszłam. nagle ożyli. zaczęli mówić. śmiać się...
wzięłam telefon. napisałam mu sms-a, że nie potrafią już nawet przy mnie mówić? wstyd im?

wróciłam do pokoju. on jeszcze czytał. ona spojrzała na mnie przestraszonym wzrokiem. to ja w tym momencie dyktowałam warunki ich randki, na którą próbowali się umówić od roku!CZĘŚĆ II: BYĆ AKTORKĄ, BYĆ AKTORKĄ!

kolacja skończyła się. ona z rodzicami wyszła...
poszłam do jego pokoju, usiadłam na fotelu. on przyszedł ustał nade mną i kazał mi wyjść! z jego pokoju i jego mieszkania! powiedziałam, że mi tu dobrze.
w końcu ubrał się i wyszedł. ubrałam się za nim. jego mama podeszła do mnie i powiedziała, że nie wolno się tak kłócić, że trzeba wybrać albo w lewo albo w prawo... szepnęłam do siebie, że pewnie będzie w lewo...

wyszłam. z początku go nie widziałam. ale zaraz się pokazał. zaczęłam iść w jego stronę, ale zawrócił i zaczął gdzieś iść. w końcu stanął. zaczęliśmy się kłócić.
już mi przestawało zależeć. byłam zła! przybita!
zaczęłam grać!

postanowiłam spróbować zrobić to, co mogłam. zniszczyć go.
odegrałam słabnięcie. nie, nie mdlałam. poddałam się jego pseudo-sile umysłu. dałam się przytulić. płakałam...
dałam odwieźć się do domu... bo niedawno zrobił prawko...

wprowadził mnie do mieszkania, do mojego pokoju.
posadził na łóżku... i wyszedł.
wiedziałam że współlokatorek nie ma. jeszcze jak był na półpiętrze, specjalnie głośno zaczęłam płakać. żeby usłyszał.
wrócił. utulił mnie. obiecał że przyjdzie jutro...AKT III: ROZSTANIE

CZĘŚĆ I: ŁZY

nie przyszedł.
spakowałam wszystkie jego rzeczy. wszystkie prezenty od niego. wszystko co się z nim wiązało.
dał mi za dużo czasu.

jeśli przerwana randka to dzień 1, to przyszedł dnia 3.
wpuściłam go. usiadłam na łóżku. on obok mnie. zaczął coś mówić... nie pamiętam co.
ale powiedziałam, że to nie ma sensu. wiele razy mu mówiłam już, że nie zmienię się w nią. nie da się człowieka zmienić o 180 stopni! nie chcę się zmieniać! i nie będę z nim!

zaczął mnie przytulać. mówić, żebym tak nie mówiła. że on przeprasza...
odwróciłam głowę i próbując zdusić łzy, które jak szalone leciały jedna za drugą, wydukałam, że to koniec
odepchnęłam go. wstałam. złapałam reklamówkę i wystawiłam za drzwi. kazałam mu iść. bo ja z nim nie będę.

wyszłam na chwilę do kuchni. on wstał, do przedpokoju i zaczął ubierać buty...
minęłam go. usiadłam na łóżku i odwróciłam się do okna...

ale za chwilę, gdy miał już wyjść, padł na kolana, położył się na moich kolanach i zaczął płakać, błagać, bym go nie zostawiała... on nie będzie już...

głupia ja... złamałam się...

zostałam z nim...CZĘŚĆ II: CO SIĘ ODWLECZE...

ale nic się nie zmieniło. kłamał jeszcze więcej. i za każdym razem go na tym łapałam, i za każdym razem chodziło o nią (no inne dziewczyny krótko się też pojawiały, ale ona była główną przyczyną, jeśli chodzi o dziewczyny)

był schemat:
1. kłamstwo
2. łapałam go na nim
3. nie przyznawał się. mówił że jak on może być ze mną, skoro mu nie ufam! że jestem chora! że jestem głupia!... i inne.
4. udowodnienie kłamstwa - zawsze miałam dowody.
5. przyznawał się, przepraszał
... i tak za każdym razem. co tydzień! co dwa tygodnie max!!!

był maj 2009
mój świat nie kończył się na nim. miałam kolegów, koleżanki, z którymi rzadko (z jego zazdrosnych zakazów), ale jednak nadal się kontaktowałam.
mój kolega raz użył niewłaściwego słowa. nazwał mnie słońce, czy jakoś tak, w sms-ie.
a mój były akurat postanowił sprawdzić mój telefon.
wyrzucił go przez okno... szarpiąc się z nim, nabił mi siniaka na nodze, który schodził prawie 2 miesiące...

wybiegłam szukać telefonu! przecież bez niego nawet do mamy nie mogłam zadzwonić! do umierającej babci! co on zrobił!

znalazłam go... mam do tej pory. działa raz lepiej raz gorzej. czasami ma blue screena... i wyłącza się... ale go lubię..

miałam jego klucze od mieszkania i jego telefon (bo szukałam swojego). zostawiłam u niego kurtkę, i klucze od mojego mieszkania.
wyszedł do mnie. chciał żeby oddać mu telefon i klucze. nie oddałam.
poszłam w pizdu przed siebie. nie istniałam dla świata przez dwie godziny.. około

poszłam w końcu pod mój blok. może współlokatorki akurat będą w domu?
nie doszłam. on tam był. zawiózł do mnie rzeczy, i klucze i już wsiadał do samochodu, ale ja byłam... podjechał i mnie wpuścił.
miałam oddać mu telefon - oddałam.
"rodzice kazali mu odzyskać klucze"- zapytałam: "a co? przyjdę i was okradnę?"
usłyszałam: "kto wie! może przyjdziesz w nocy i mnie zabijesz!" (w sumie... w końcu jestem nieobliczalna)
oddałam mu te klucze. i stałam pół wieczoru sama. pod klatką a było mi zimno w samej koszulce. współlokatorki wyszły jak z nim siedziałam w samochodzie, a wróciły dopiero przed północą...PRZYPISY KOŃCOWE

KŁAM! DEBILU! KŁAM!
LECZ NIE KOSZTEM MOJEGO ŻYCIA!

nie byłam z nim. ale to nie oznaczało końca problemów.

1. postanowił wygłosić wszystkim naszym wspólnym znajomym, że go zdradzałam, że się kurwiłam, że nigdy go nie kochałam. że robiłam to pod jego nosem... cały czas. (a ja głupia nawet dla niego zmieniłam miejsce zamieszkania)
miał odwołać te kłamstwa! przyrzekał, że odwołał...

2. spotkaliśmy się. chciał do mnie wrócić. w wakacje. ale nie tym razem... byłam twarda. płakał. groził, że coś sobie zrobi... ale nie... już nic nie czułam. wiedziałam, że mnie zmienił. na gorsze.

3. we wrześniu dostałam najbardziej bolesnego sms-a w życiu, jakiego mogłam dostać od znajomego... zdążyłam pokłócić się znowu z byłym... było rano. wsiadałam właśnie do autobusu. godzina jazdy przede mną i ten sms. chłopak, którego uważałam za kolegę do mnie napisał. to było takie... zakłamane. ani krzty w tym prawdy. dlatego przez godzinę dusiłam łzy. płakałam. ale nikt na mnie nie patrzył mimo pełnego autobusu.
wysiadłam w końcu, wsiadłam w autobus miejski i jeszcze kawałek... potem spacerek. 200 ciężkich metrów. nowe mieszkanie. 3 piętro. i łzy.
nowi współlokatorzy...
weszłam. wrzuciłam torby do pokoju. zamknęłam od niego łzy, i tak zaczęłam płakać...!!! to bolało.
zadzwoniłam do tego kolegi dziewczyny! bo prawie dwóch godzinach od sms-a. odebrała będąc w pracy. przez 13 minut nie byłam wstanie przytoczyć tych słów co on mi napisał. mówiłam jej, że mój były miał odwołać te kłamstwa. ona powiedziała, że nie odwołał.
w końcu udało mi się powiedzieć co napisał. tylko część "zajmij się kurwieniem, bo to ci najlepiej przychodzi"
i jej "o boże"...

niedługo potem dostałam sms-a z przeprosinami od tego kolegi. że podobno wersja mojego byłego jest tak ostra, że ciężko w nią nie wierzyć...
nie wiem. NIKT NIE ODWAŻYŁ SIĘ MI JEJ OPOWIEDZIEĆ

BUJAĆ TO MY A NIE NAS

zrezygnowałam z tego życia. dwa razy zmieniłam nr telefonu. zablokowałam go na gg i nk i jego fikcyjne konta...
zrezygnowałam ze szkoły. zaczęłam od nowa...

nigdy nie ufałam facetom. przestałam w ogóle. kocham ich, ale... to nie to samo! po prostu!
chcę bliskości... ale... o jedną bliskość za bardzo się otworzyłam...

zmieniona. zdruzgotana. bez ambicji...
jest grudzień 2010. półtorej roku od zerwania.
gdybym chuja zobaczyła i coś by ode mnie chciał...
wykastrowałabym! zjebała jak psa! kazała spierdalać...
nie dawajcie mi wtedy noża... afekt to słowo złe...

____________________________________
_________________________
______________

udało się przeczytać? gratuluję.
wyobraź sobie, że jeszcze mam druki jego rozmów gg
a wersja, którą udało ci się przeczytać, jest skrócona do minimum, by rozumieć...
tego było znacznie więcej.

każdy moment razy 100,
każda łza razy milion...
i ja...
mnie nie ma.
ciągle siebie szukam...
  • awatar Kiss me in the tits ! :D: Ideałów nie ma niestety :/
  • awatar ...nie zmienię siebie...: O.o są ludzie i parapety...
  • awatar Kurtyna Opadła,Pękło Szkło: Ja nie dałabym rady opisać swojej pożal się Boże miłości,ale za pewnie byłoby to coś z gatunku komedio-dramatu.Pamiętaj ten moment,kiedy mogłaś wyszeptać "nie rób mi wstydu".On świadczy o tym,że jesteś "kobietą z jajami".Swoją drogą to ja też zostałam oskarżona o zdradę podczas,gdy ON zdradzał mnie z !sześcioma! na raz. Ale zła jestem ja,oczywiste.Może też kiedyś uda mi się to opisać.Na razie gratuluję Ci,że Tobie się to udało,i życzę,aby w końcu trafił Ci się wymarzony facet.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
w dupie to mam. nie idę spać w ogóle

za mocno się rozbudziłam. już nawet buźkę umyłam, zjadłam kawałek ciasta...

idem sobiem pobroić gdzieś tam w pokoju...
w końcu święta a ja mam taaaaaaki bałagan ;p

życzę Wam drogie pysie, misie, żabki, kotki, ptaszki, pieski, myszki, kwiatuszki i inne cudowności jakkolwiek nie słodko siebie nazywacie
(oraz osobą, które mają gehennę)

MIŁEGO, CIEPŁEGO i BEZWYPADKOWEGO DNIA!!!
bo w końcu jest szklanka na dworze

i piosenka dla Was niemal klasyka:
  • awatar creamdream: pisalam o tym jakies 3 notki wcześniej i zostałam skarcona bo "zmywacz dolany do lakieru niszczy paznokieć" jakby sam lakier nie niszczył ;p
  • awatar StuckOnYou: Taa jakby mi cześć powiedział to bym chyba padła z wrażenia, on nawet po takim czasie bycia razem, teraz przejdzie koło mojej mamy i jej głupiego dzień dobry nie powie. Ja nie rozumiem czegoś takiego, to jest przecież szczypta kultury, no podstawa. Ale cóż, od debili nie można wymagać niczego. Dziękuje Ci za bardzo miłe słowa, i oczywiście że damy radę !!!!!! Wszystko minie, a po czasie będziemy wspominać z śmiechem w głosie, choć póki co jest niewyobrażalne ;)
  • awatar Elias: szklanka, na dodatek do połowy pusta
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›