• Wpisów: 55
  • Średnio co: 58 dni
  • Ostatni wpis: 7 lat temu, 23:22
  • Licznik odwiedzin: 19 329 / 3280 dni
 
mari
 
wiem, wiem, że ostatnio cienko przędę bloga...

ale ostatnio sama cienko przędę...

ledwo żyję...

zatrułam się czymś i w chwili obecnej staram się nie zwrócić śniadania :/
i tak od kilku dni. nawet na zajęcia nie chodzę, bo nie daję rady :/ jak weźmie mnie na wymioty, to jestem wstanie przejść 5-10 metrów... i zrzygać się na chodniku!! MARZENIE -_-

zakładam, że to te gołąbki... blah!
nigdy więcej nie tknę...

to jest już szczyt. siedzę w domu i nic nie robię
nawet rysować nie mogę. brzuch wciąż mnie boli i w głowie mi się kręci tak, że nie mogę się nawet nachylić, bo zaraz czuję, że znowu puszczę pawia...

kurde...
kurde...?
kurwa mać!
jak można tak żyć? wymiotować raz na pół, raz na godzinę nic nie jedząc?

co prawda żartowałam do chłopaka, że jestem gruba ; p i chciałam sobie zrobić taką jednodniową dietę oczyszczającą
ale to przekracza wszelkie granice -_-

jak uda mi się dziś przeżyć bez żadnych "zwrotów"
to może w końcu odłożę aviomarin, może w końcu nie będę od niego spać (bo jak śpię to nie wymiotuję) i może w końcu zrobię COKOLWIEK -_-

a tak nie. tylko zielona herbatka i kilka suchych kromek chleba...

coś strasznego. ja urodzony mięsożerca na suchym chlebie...
...

wyjść z psem.
ogarnąć siebie.
ogarnąć bloga i całą resztę mojego rozjechanego walcem życia...

takie plany. wybitne.

Nie możesz dodać komentarza.