• Wpisów: 55
  • Średnio co: 58 dni
  • Ostatni wpis: 7 lat temu, 23:22
  • Licznik odwiedzin: 19 329 / 3280 dni
 
mari
 
hej. wiem. dawno mnie nie było.
i nie nie rysowałam nic.

musiałam na troszkę szpital odwiedzić...
wiecie, odwodnienie itd...
masakra...

niedawno wróciłam do domu. mam tyły w nauce trochę...
tak trochę, że jedno kolokwium muszę nadrobić, innego już na bank nie zdałam, ale do niego podeszłam (licząc że strzelanie coś da...)

do tego jak zwykle komplikacje uczuciowe.
ktoś może kiedyś przeczytał tu, że mam chłopaka i że go nie kocham, choćbym chciała...
chłopaka mam nadal...

ale mam kolegę (jeśli można to tak nazwać)
z którym znam się 4 lata...
i tak znowu (ZNOWU) ze sobą sms-ujemy...
jak co roku...

poznaliśmy się, jak byłam z moim byłym, on był wolny. do dziś mam za złe K że mnie wtedy nie próbował odbić... bo bym dała się odbić... z moim byłym było jak było, no i wiadomo...
ale poddał się, stwierdził, że nie chce tego robić, że nie chce mi komplikować itd. (z rozmowy późniejszej)

jak rozstałam się z byłym, on już był z kimś od kilku miesięcy...
no i pisaliśmy dalej i dalej, o bzdurach, o snach, koszmarach, szkole, pracy... o wszystkim...

później ja poznałam mojego obecnego chłopaka, i on i ja mamy kogoś i co? i piszemy dalej,
spotkaliśmy się kilka razy, spacerek, piwo i tyle...

25.jpg


znaczy nie tylko tyle! było kilka niedwuznacznych sytuacji. do niczego nie doszło, nie... ale...
eh... już była taka chęć, taka chęć by zrobić krok więcej, ten krok, ten pocałunek, coś więcej...
ale nie. nic się nie stało... cofnęłam się. nie lubię facetów, którzy nie wiedzą czego chcą, a on nie zatrzymał mnie, nie mógł powiedzieć "zostań" nie mógł zabrać mi tego kroku w tył i pocałować...

po ostatnim razie jak tak "nic" się nie stało, przez jakiś krótki czas nie gadaliśmy. on się wyprowadził, daleko.
i znowu piszemy... znowu. o różnych rzeczach...
ja to ja. lubię podpuszczać, nawet w sms-ach. lubię. ale... tak od dłuższego czasu pisaliśmy, a mój pobyt w szpitalu i smsy, co mogłam robić siedząc w szpitalu?

i tak ciągle piszemy, i on mi pisze jak żałuje, że wtedy dał mi odejść. ten raz, ten drugi raz, ten trzeci raz...

czuję się przybita, nie wiem co mam mu odpisać,
gdy on po raz któryś mi to pisze, że żałuje, albo że żałuje, że jestem jego spełnieniem, że nie wiedział, że takie kobiety jak ja istnieją, że chodzą po tym świecie... że są w zasięgu ręki... że popełnił błąd, jaki był głupi, jakiego ma przez to doła...

nie wiem. co mam odpisać. nie wiem. nie wiem co mam zrobić nic.
bo on nigdy nie był mi obojętny...

ma przyjechać... znowu...

na koniec, bo co mam pisać więcej. mam mętlik w głowie... jeden z utworów, które chciał żebym odsłuchała...

Nie możesz dodać komentarza.